Jestes w: Home > Równowaga osobista > Twoje powodzenie w życiu zacznie się od razu po przeczytaniu ostatniej strony

Wizyta czy wizytacja

Jeśli decydujesz się pokazać swoje miejsce pracy, to znaczy, że chcesz z tego wyciągnąć jakąś korzyść handlową, podbudować swą renomę albo zareklamować firmę (zwłaszcza gdy wśród gości są dziennikarze). Trzeba jednak uważać, aby nie dopro­wadzić do efektów odwrotnych do zamierzonych przez złe oznakowanie dojazdu łub dojścia do firmy, złą organizację wi­zyty, pracę recepcji, która pozostawia wiele do życzenia, nie­czynne lub w złym stanie urządzenia, nieodpowiednią publicz­ność, niesprzyjające warunki (na przykład 45 minut w parnej szklarni), negatywne uwagi ze strony pracowników.

Wizyta w przedsiębiorstwie, choćby najlepiej zorganizo­wana, zawsze niesie ze sobą pewne ryzyko. Kilka poniższych historyjek pokaże ci, że w takim dniu wszystko jest możliwe.

Sprawa nosa!

Jesteśmy w fabryce chemicznej. Przyjęcie jest doskonałe. Już przy wyjściu z samochodu hostessa życzy nam miłego pobytu. Pyta nas o nazwisko, ?odhacza” na swojej liście i wręcza iden­tyfikator z imieniem, nazwiskiem i nazwą naszej firmy. Na­stępnie prowadzi do sali konferencyjnej. Gdy już wszyscy go­ście są na swoich miejscach, dyrektor rozpoczyna projekcję bardzo dynamicznego filmu. Po udzieleniu błyskotliwych od­powiedzi na kilka pytań, proponuje, abyśmy włożyli ubrania ochronne: kalosze, peleryny, okulary i kaski. Fotograf uwiecz­nia naszą grupę. Niestety! W samym środku wycieczki po za­kładzie dochodzi do nas okropny odór jakichś chemikaliów. Zapach jest tak silny, że uczestnicy przestają słuchać przewod­nika, zbyt zajęci zatykaniem nosa. Przy wyjściu niektórzy py­tają kolegów mieszkających w tym regionie: ?Jesteś pewny, że ta fabryka nie stoi na bakier z wymogami prawa dotyczącymi ochrony środowiska? Czy jest pewne, że nie jest trucicielem?”.

Wszystko jest przewidziane…

Wizyta w zakładzie wodoleczniczym przebiega bardzo dobrze. Goście są przekonani o wysokiej jakości oferowanych usług. Tuż przed końcem wizyty dyrektorka, w towarzystwie swej asystentki, pyta gości, czy mają jeszcze jakieś pytania.

Najstarsza z nas chce wiedzieć, czy budynek jest wyposa­żony w toalety dla osób niepełnosprawnych. Dyrektorka odpo­wiada ze swym najbardziej czarującym uśmiechem, że jest cał­kowicie świadoma wagi tego, aby w takim zakładzie jak jej zagwarantować możliwie najlepsze warunki dla osób niepełno­sprawnych. ?Wszystko przewidzieliśmy – mówi. – Będziecie zdziwieni naszymi staraniami o jakość usług. Moglibyśmy się zadowolić jedną taką toaletą, ale urządziliśmy dwie, w pełni komfortowe, z odpowiednimi poręczami”.

W trosce o sprawienie dobrego wrażenia prowadzi grupę do toalet, o których mowa, nie zauważając znaków dawanych jej przez asystentkę. Pierwsze drzwi z napisem: ?Dla osób nie­pełnosprawnych ruchowo” prowadzą rzeczywiście do dużego pomieszczenia, ale od razu widać, że zostało ono zarekwirowa­ne przez personel, który urządził sobie w nim szatnię. Spojrze­nia gości wodzą po stojących wszędzie butach, porozwiesza­nych i leżących w nieładzie ubraniach, a w końcu padają na wypełniony po brzegi kosz na śmieci… Okropny widok! Czy dyrektorka zaryzykuje i otworzy drugą toaletę?

Higiena przede wszystkim

Przed sfinalizowaniem dużego zamówienia na szaszłyki z wo­łowiny szef przedsiębiorstwa proponuje swemu klientowi, aby przyjechał i sam zobaczył, jak się je produkuje. Klient wchodzi do hali produkcyjnej, założywszy wcześniej obowiązkowe buty ochronne, biały fartuch, czepek na głowę i maseczkę na twarz. Prezes tłumaczy, jak wielką wagę przywiązuje do higieny i jak bardzo jest nieprzejednany wobec tych, którzy nie stosują się do ustanowionych przez niego zasad: ?Brak rękawiczek, czepka na głowie albo maski na twarzy to natychmiastowe zwolnienie z pracy, z dnia na dzień. Być może uważa pan, że jestem zbyt surowy w stosunku do pracowników, ale taki rygor to gwaran­cja nieskazitelnej higieny. Dzięki temu konsument może być pewien, że otrzymuje świeży i bezpieczny dla zdrowia pro­dukt”. Po zwiedzeniu krajalni mięsa przechodzą do działu kon­fekcjonowania. Chwilę później dostrzegają, że na ziemi leżą dwa kawałki mięsa. Szef przedsiębiorstwa, jak gdyby nigdy nic, schyla się, podnosi je i nadziewa z powrotem na rożen. ?To się zdarza” – mówi, i zaprasza do pakowalni. Klient do końca nie jest pewien, co ?się zdarza”: to, że mięso spada na podłogę, czy to, że podnosi się je później gołymi rękami i nadziewa ponow­nie na rożen?

Oczywiście, opisując te sceny, nie chcę powiedzieć, że każda wizyta w fabryce czy w firmie musi się zakończyć wpadką. Zadbaj wszakże o wszystkie szczegóły; przeprowadź symulację takiej wizyty, uprzedź pracowników i wytłumacz im, jak ważne jest to dla firmy; miej zawsze czujne i krytycz­ne spojrzenie, również na siebie.

Pilotuj przebieg wizyty w sposób dynamiczny. Dostoso­wując swoje wyjaśnienia do zwiedzających, ułatwisz później­szą rozmowę lub dyskusję. Staraj się odpowiedzieć na ich oczekiwania: co chcą przede wszystkim zobaczyć? Dlaczego właśnie to, a nie co innego (ciekawość, chęć upewnienia się, czy produkcja jest bezpieczna…)? Jakie są ich zastrzeżenia?

Opracuj program wizyty, nie pozostawiając żadnego miej­sca na improwizację. W zależności od czasu, jakim dysponu­jesz, przygotuj swoją przemowę pod kątem najważniejszych informacji, jakie chcesz przekazać: pozycja twojej firmy na rynku, stosowanie najbardziej zaawansowanych technologii, jakość świadczonych usług. Możesz się podeprzeć prezentacją wizualną: film, płyta CD, grafika. Od razu przejdź do rzeczy. Goście nie przyszli po to, żeby wysłuchać twego wykładu na temat zarządzania, ale zobaczyć twoją firmę. Zrób więc dobry użytek ze swego i z ich czasu!

Pierwszym powodem wizyty jest chęć zobaczenia twojego przedsiębiorstwa, a więc nie rozmowa przy stole, lecz zwiedza­nie powinno stanowić podstawową część programu. Nigdy też nie korzystaj przy gościach z notatnika – to jest twoja firma, więc po prostu wiesz o niej wszystko. I ostatni szczegół: jeśli jest to fabryka i w hali produkcyjnej panuje duży hałas, wypo­saż swoich gości w słuchawki i mów przez przenośny mikro­fon. Nie będziesz musiał krzyczeć!

  • Sposób przyjmowania gości jest odzwierciedleniem wagi, jaką przywiązujesz do ich wizyty.
  • Kreowanie zdarzeń, perfekcyjna organizacja przyjęć i wizyt to niezaprzeczalne atuty budujące renomę firmy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.