Jestes w: Home > Równowaga osobista > Twoje powodzenie w życiu zacznie się od razu po przeczytaniu ostatniej strony

Gościnność

Aby dobrze kogoś przyjąć, nie można improwizować. Powo­dzenia w jakimkolwiek działaniu nie można powierzać szczę­śliwemu zbiegowi okoliczności. Wszystko musi być zorgani­zowane i sprawdzone; to, co nieprzewidywalne, musi być przewidziane. Gdy już sprawdzimy, że wszystko jest na swoim miejscu, możemy być spokojni, pewni, że rzecz się powie­dzie. Rolą gospodarza jest zapewnić, aby każdy z zaproszo­nych dobrze się czuł.

Sztuka przyjmowania gości

Bernard pierwszy raz jedzie do jednego ze swoich przełożo­nych, który kupił sobie ostatnio mały zamek i w wolnych chwi­lach go odrestaurowuje. Po godzinie jazdy, zdając sobie spra­wę, że pobłądził, Bernard pyta jakiegoś miejscowego o drogę. Mówi mu, że chyba kręci się w kółko, a jest już mocno spóź­niony. Mężczyzna, chcąc być jak najbardziej pomocnym, wskazuje najkrótszą drogę, nie wspominając wszakże, że za­zwyczaj jeździ nią traktorem.

Poprzedniego dnia przeszła wielka ulewa, więc już po kil­ku minutach samochód Bernarda grzęźnie w błocie. Żona prze­siada się więc za kierownicę, a on, w garniturze i pod krawa­tem, pcha auto, żeby jeszcze bardziej się nie zagrzebało.

W końcu, oboje bardzo zdenerwowani, docierają do zamku. Ktoś musi być jednak odpowiedzialny za to spóźnienie: ?gdy­byś się tak długo nie malowała, tobyśmy wyjechali wcze­śniej…”, ?Gdybyś miał elementarny zmysł orientacji albo do­wiedział się przynajmniej o drogę przed wyjazdem…”.

O dziewiątej wieczorem, w połowie listopada, piękno par­ku otaczającego zamek nie wywiera na nich żadnego wrażenia. Żona Bernarda, uzbrojona w malutką latarkę, oświetla drogę, żeby nie zapaść się w swych szpilkach w błoto. Z trudem, ale udaje im się w końcu dojść do drzwi wejściowych. Nie ma jed­nak dzwonka. Pukają więc, ale nikt nie otwiera. ?Jesteś pewny, że to miało być dzisiaj? – pyta żona. – Rozejrzyj się, przecież nie widać nawet żadnego światła…”. W tej samej chwili daje się słyszeć szczekanie psa, a po nim głośne i zdecydowane: ?Leżeć!”. Wreszcie drzwi otwierają się z niemiłosiernym skrzypnięciem. Nasza para wchodzi do ogromnej sali. Inni go­ście są akurat w trakcie popijania szampana; ogień w kominku ma ogrzać to wielkie pomieszczenie, ale nie za bardzo skutecz­nie. ?Vizir! Złaź z fotela!”. Pies niechętnie, ale ustępuje miej­sca żonie Bernarda, która po chwili stwierdza, że jej szpilki są oblepione grubą warstwą błota, a czarny kostium jest cały w kłakach, bo tak się złożyło, że Vizir właśnie linieje. Mimo to próbuje się uśmiechnąć i włączyć do rozmowy.

Początkowo każdy podziwia wysiłki gospodarza, który może tu przyjeżdżać tylko na weekendy i na wakacje, a wyko­nał już tyle prac remontowych. Jednak w trakcie posiłku wszystkim robi się zimno. Rozmowy przygasają. Każdy z bie­siadników oczekuje z niecierpliwością nadejścia deseru, aby jak najszybciej udać się z powrotem w pobliże kominka. Przy kawie nowy właściciel zamku wychwala uroki tego miejsca w lecie. Goście żałują w milczeniu, że nie zostali zaproszeni w długi, ciepły, lipcowy wieczór.

Zaproszone osoby muszą się czuć oczekiwane. Nie powin­ni pukać do drzwi wszystkich sąsiadów, żeby się dowiedzieć, jaki jest twój adres. Jeśli mieszkasz na wsi, musisz się zatrosz­czyć o dostarczenie im planu dojazdu. Twój dom lub mieszka­nie muszą być oświetlone i wszystko posprzątane. We wnętrzu powinna panować świąteczna atmosfera; a zapachy z kuchni nie rozchodzą się po całym domu. Stół, już nakryty, czeka na gości.

Gdy zadźwięczy dzwonek, nie otworzysz drzwi z mokry­mi włosami i z butami w ręku.

W przedpokoju odbierz od gości płaszcze i powieś na wie­szakach, a nie składaj na kanapie w drugim pokoju. Jeśli goście nigdy dotąd się nie widzieli, przedstaw ich sobie. Potem zapro­ponuj aperitif.

Aperitif pozwala wypełnić czas oczekiwania na niepo­prawnych spóźnialskich i rozpocząć wieczór przy miłych, zapoznawczych pogawędkach. Jeśli nie dysponujesz barkiem, postaw butelki i kieliszki na stole w salonie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.